Reklama
  • Poniedziałek, 7 listopada 2016 (13:00)

    Anita Lipnicka i John Porter. Wciąż ich więcej łączy, niż dzieli

Pierwszy września. Pogoda jeszcze letnia, ale to już koniec wakacji. Pod warszawski dom Anity Lipnickiej (41) podjeżdża auto. W nim John Porter (66), który przesiada się do samochodu pani Anity. Dalej jadą razem. To może zaskakiwać, bo przecież w ubiegłym roku para, po niemal 12 latach wspólnego życia, rozstała się.

Dla dobra ukochanej Poli

Wszystko rozegrało się w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy z okazji 40. urodzin piosenkarka w internecie zamieściła tajemniczy list. – Od jutra zamierzam żyć dla siebie. Stanę się mniej dobrą mamą i jeszcze gorszą niby-żoną. Jako z córki będzie ze mnie też marny pożytek. Trudno. Robię sobie fajrant. Od teraz będę tylko łapać motyle, wąchać kwiatki i zmieniać sukienki – napisała wówczas Lipnicka. Kilka dni po niej głos zabrał John Porter.

Reklama

– Anita i ja idziemy własnymi drogami. To była piękna podróż pełna miłości, wina i muzyki, nie z tego świata. Kochamy się, ale czas, przestrzeń i chwile odciągają nas od siebie… – napisał muzyk, czym utwierdził w przekonaniu wszystkich tych, którzy uważali, że kryzys w związku muzycznej pary jest faktem.

Rozstanie przebiegło jednak w przyjacielskiej atmosferze. Minęło trochę czasu i okazuje się, że mimo formalnego rozstania Anicie Lipnickiej i Johnemu Porterowi wciąż do siebie blisko. Trudno się temu dziwić. W końcu łączy ich dziesięcioletnia córka Pola. I to właśnie dla niej pierwszego września oboje stawili się, jako troskliwi rodzice, w szkole na rozpoczęciu roku szkolnego.

Pola chodzi do prywatnej szkoły podstawowej na warszawskiej Ochocie. Widać, że oboje rodzice starają się aktywnie uczestniczyć w życiu córki i stanowić dla niej wzór do naśladowania. Nawet fakt ich rozstania nie sprawił, że ucierpiało na tym ich dziecko. Dlatego dobrze wiedzieli, że tego dnia, właśnie dla Poli, muszą być razem.

Zresztą jeszcze w ubiegłym roku John Porter pisał, że rozstanie rozstaniem, ale przecież mają piękną córkę, która zawsze będzie ich miłością. I tak właśnie jest. Nic też nie zapowiada, że ma się tu coś zmienić.

Nie przekreślają wspólnego życia

Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko gra pozorów dla dobra dziecka. Jednak dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego Lipnicka i Porter koncertowali w Lubinie na Dolnym Śląsku. Wystąpili tam na scenie podczas festiwalu Muzyka z Oblężonego Miasta.

Oboje mieli swoje solowe recitale, ale też pojawili się na scenie w duecie! Z komentarzy, które można znaleźć w internecie wynika, że ich wspólny koncert bardzo się podobał licznie zgromadzonej publiczności.

Pewnie dlatego trwał aż do północy! Zapewne tuż po koncercie wsiedli razem do auta i szybko ruszyli w kierunku Warszawy, by przed południem następnego dnia towarzyszyć córce w tak niezwykle ważnym dla niej dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Po rozstaniu Lipnicka i Porter zgodnie twierdzili, że nie był to dla nich łatwy czas.

On przeszedł załamanie, z którego wyciągnęli go znajomi. Ona zdecydowała się przemeblować własne życie. Poszła na terapię, która nie była dla niej łatwym doświadczeniem, ale też zmagała się z ciężką chorobą. Miała guza ślinianki przyusznej.

Zgodnie jednak podkreślali, że w takiej sytuacji nie jest łatwo przekreślić ponad dekadę wspólnego życia. I tak naprawdę nie zamierzają tego wcale robić.

Lata sukcesów

Anita Lipnicka i John Porter zaczęli razem grać w 2002 roku. Ich pierwszy wspólny album „Nieprzyzwoite piosenki” został nagrany w Londynie i ukazał się na rynku w 2003 roku.

Płyta okazała się wielkim sukcesem pary. Jesienią 2005 roku wydany został ich drugi album „Inside Story”, który powtórzył sukces debiutu. Dwa lata później ukazała się ich ostatnia płyta „Goodbye”.

Jednak przez kolejne lata koncertowali razem, zdobywając rzesze fanów. Nawet po rozstaniu nie zaprzestali wspólnego grania.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Batalia rozwodowa Angeliny Jolie i Brada Pitta o opiekę nad sześciorgiem ich dzieci trwa i końca na razie nie widać. Pozytywna wiadomość, że gwiazdorska para w jednej kwestii doszła do... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.